sobota, 22 grudnia 2007

Cień sierpa nad wykształciuchem

Pod odpowiednim tagiem na tym blogu można znaleźć moją całoroczną (2007) kronikę zjawiska, które nazwałem "buntem lucyferycznym".

W skrócie chodzi o nadzwyczaj intensywną reakcję "środowisk naukowych" na powszechną lustrację, którą próbował wprowadzić rząd PiS.

Dwumiesięcznik "Arcana", nr 77 (5/2007) przynosi kilka ciekawych tekstów o klasie społecznej nazywanej "inteligencją". Jest wśród nich artykuł Anny Pawełczyńskiej "Fenomen polskiej inteligencji", zawierający post scriptum: "Lustracja a etos zawodowy" (s. 34). Poniżej ciekawy fragment, przypominający okoliczności kształtowania się polskiej powojennej "inteligencji" - klasy, która wszystkimi dostępnymi środkami - włącznie z szantażowaniem Platformy w sprawie przywrócenia oryginalnej III RP - żądała od politycznych przeciwników PiS restauracji "rywinlandu" (jak widać od dwóch miesięcy - jak najbardziej skutecznie). W "Arcanach" możemy przeczytać:

Bezpośrednio po wojnie, a zwłaszcza od początku PRL i od powstania PZPR naukę w Polsce zamieniano na "naukę socjalistyczną". Podmienione też zostały w różny sposób kadry naukowe. Wobec przedwojennej profesury stosowano szykany, oszczerstwa, nagonki i systemy donosicielstwa. W ZMP (Związek Młodzieży Polskiej - Foxx) powstawały zespoły działające w podobny sposób, jak bojówki. Były one wymierzone w konkretnych profesorów, których wykłady i seminaria celowo dezorganizowano. Niektórzy uczestnicy tych bojówek mają jeszcze wpływy i są aktywni zwłaszcza w polskiej i światowej humanistyce. W ten sposób atakowano najbardziej cenionych profesorów, takich jak: Stanisław Ossowski, Władysław Tatarkiewicz, prof. Tarnowski, Wacław Lipiński i wielu innych. Niektórzy wskutek szykan i donosów stracili życie w więzieniach. Inni zachowali życie, ale podobnie jak prof. Tatarkiewicza odsunięto ich z uczelni i odebrano katedry. By uniemożliwić przekazywanie młodemu pokoleniu wiedzy, podważano etos pracownika nauki i znaczenie wzorów moralnych.

W różnych dziedzinach życia społecznego, również wobec pracowników nauki - w wypadkach krańcowych - posługiwano się sądową zbrodnią. Eksponowane funkcje pełnili ludzie (a niektórzy pełnią je nadal) ponoszący odpowiedzialność za te zbrodnie. Przykład takiego działania stanowi smierć profesora Grzybowskiego, nestora polskiej medycyny. Katedrę dermatologii po skutecznych represjach wobec niego przejęła dr Jabłońska, która do dziś - już jako emerytka - zachowała pośrednie wpływy na politykę kadrową w środowisku lekarskim. Znaczące przesłanki pozwalają sądzić, że prof. Jabłońska "zaliczyła" stopnie naukowe, nie mając wówczas ukończonych studiów medycznych (uzupełniła je później). Wśród socjologów szok spowodowały informacje na temat udziału Zygmunta Baumana w zbrodniach komunistycznych przeciw Polakom (Dopiero w 2006 r. zostały ujawnione dokumenty Instytutu Pamięci Narodowej dotyczące wieloletniej agenturalnej działalności prof. Zygmunta Baumana [od 01.02.1945], jako tajnego informatora i agenta działającego pod pseudonimem "Sejmon", kierującego osobiście obławami na członków AK i za te działania odznaczonego orderem).

Kierownictwo katedr obejmowali ludzie "swoi" i "nowi", wyznaczani do tej funkcji przez władze partyjne i państwowe oraz przez władze bezpieczeństwa. Oni dali początek programowi i metodom indoktrynowania kolejnych pokoleń naukowców i sposobów manipulacji polską nauką.

Po wielu latach nacisków i manipulacji, fikcją stała się autonomia środowisk naukowych, dziennikarskich, adwokackich, lekarskich i innych. Ich formalne uprawnienia do samorzadności przyczyniły się do ugruntowania lewicowych struktur, które wzmacniały swe wpływy przez ponad pół wieku. Ludziom, na których posłuszeństwo liczono, otwierano drogi do przyspieszonego awansu. W skali całego społeczeństwa działał uruchomiony proces masowego awansu społecznego. Awansem została objęta tak zwana Polska fornalska.

fornal [niem.], stały robotnik rolny w folwarku, obsługujący zwykle 2 pary koni roboczych (tzw. fornalkę); ponadto, w okresie pilnych prac, miał obowiązek na swój rachunek dostarczać gospodarstwu dodatkową siłę roboczą; otrzymywał wynagrodzenie w naturze, zw. ordynarią, i w gotówce; w Polsce kategoria f. zanikła 1945.
Źródło: Encyklopedia PWN


Brak tradycji związanych z pracą na własnej ziemi czynił tę zbiorowość podatną na manipulację i indoktrynację. Początkowo szkolenie partyjne zastępowało naukę i studia. Przywileje stawały się dziedziczne. Utrwaliły się liczne deformacje etosu zawodowego. Proces podmieniania elit był nadzorowany przez ludzi z desantu wschodniego. Inteligencję zastępowano agentami lub ludźmi niesamodzielnymi, posłusznymi lub zastraszonymi. Zdarzyć się mogło, że stopnie naukowe, funkcje profesorów wyższych uczelni i kierownictwo katedr otrzymywały osoby mające średnie wykształcenie ukończone w ZSRR lub Akademię Nauk Politycznych przy Komitecie Centralnym PZPR. Po objęciu katedr lub innych centralnych stanowisk w przyśpieszonym trybie uzupełniały braki w wykształceniu. Przyspieszone szkolenie w Wyższej Szkole im. Teodora Duracza zastępowało studia na wydziale prawa. Uprawniało ono do wykonywania zawodów sędziów i prokuratorów. Współcześni spadkobiercy postkomunistycznej lewicy są na ogół dobrze wykształceni. Ukończyli światowe renomowane uczelnie, a dzięki łatwości, z jaką otrzymywali zagraniczne stypendia, dobrze znają obce języki. (...)

Szanowni Czytelnicy, czy pamiętacie serial "Dom" i perypetie rodziny Talarów z wioski o wdzięcznej nazwie "Sierpuchowo"? "Przyśpieszony awans" został w nim przedstawiony perfekcyjnie, mimo tego, że nie dotyczył "pracowników nauki".

Kontekst ten świetnie ilustruje wszystkie spazmy powojennej "inteligencji", która podkręciła wykształciuchów do odebrania PiS władzy "za wszelką cenę". Podobnie, jak wspólny dla obu tych grup kompleks prowincji... wszak "uszlachcenie" na "inteligenta" nastąpiło najczęściej niedawno - zupełnie podobnie, jak na tzw. "klasę średnią", czyli "polską odpowiedź na yuppies". Przypominającą oryginał w równym stopniu oryginał, jak "polska odpowiedź na Elvisa Presleya". Krzysztof Krawczyk.

Ton wypowiedzi "niosących światło" podlinkowałem na poczatku tekstu. Przytoczę więc tylko jeden przykład:

A jeżeli Platforma Obywatelska głosowała za tym [ustawą lustracyjną] świadomie, to to już nie jest partia, na którą ktokolwiek powinien oddać jakikolwiek głos. Jeżeli zrobili to z głupoty, to historia daje im możliwość naprawy zła. (...)

Podkreśliłbym jeszcze, że to nie te środowiska zadarły z władzą, to władza zadarła z tymi środowiskami, to premier Kaczyński użył określenia „łże-elity”, to premier Kaczyński atakował intelektualistów, to premier Kaczyński, jeszcze nie będąc premierem, zaatakował prawników, to władza zaatakowała środowiska, które się bronią. (...) Przyszły takie czasy, że trzeba znowu zakładać komitety. Ludziom z mojego pokolenia te czasy, kiedy trzeba było zakładać komitety, utkwiły w pamięci jako czasy poczucia sensu tego, co się robi. Teraz też tak będzie. - prof. Wiktor Osiatyński dla "Przekroju".

Intelektualistów?


Dla przypomnienia:

R.A. Ziemkiewicz o istocie "wykształciucha"

TW SB na Uniwersytecie Śląskim

PS Dla ilustracji tekstu wykorzystałem autentyczny wzór pieczęci gminy Dobra, dostępny pod adresem:

http://www.dobra.iap.pl/?id=38598&location=f&msg=1

10 komentarze:

thunderball pisze...

Foxxie - chyba niepotrzebnie do jednego worka wrzuciłeś "naukowców " często umoczonych we flirt z komuną z ludżmi którzy po prostu ukończyli studia wyższe bez skurwienia się .

nie wiem też czemu podpierasz się tym akurat niezbyt udanym artykułem Ziemkiewicza .

PiS umyślnie przez okres swej władzy puszczał oko do niezbyt wykształconego elektoratu SO i LPR i w końcu zebrał owoce tej polityki

Foxx pisze...

Cóż, i co ja mam Ci odpowiedzieć? Nikogo nigdzie nie "wrzuciłem". Przypomniałem po prostu genezę powojennej "elity". Panika jej przedstawicieli przed prawdziwą lustracją w tym świetle jest oczywista. Zwłaszcza, że już dzisiaj wiemy, że liderzy "protestu wykształciuchów" współpracowali z SB (co dość łatwo było wydedukować wcześniej - po intensywności ich emocji w tej sprawie).

Z jakimkolwiek "puszczaniem oka" (ciekawe, w czym miałoby się ono przejawiać?) nie ma to nic wspólnego. Jak napisałem w notce - tag "profesura" na tym blogu jest chronologicznym zapisem tego wszystkiego (włącznie z kuriozalnym wyrokiem TK).

Ziemkiewiczem się nie "podpieram", tylko najzwyczajniej w świecie przypominam znaczenie słowa "wykształcióch", przez samych wykształciuchów zafałszowane... własnie z racji kompleksów. Swoją drogą, ten tekst bardzo mi się podoba, bo trafia w sedno :)

thunderball pisze...

co do Twej oceny "elit " - pełna zgoda

ale "wykształciuch " w obiegowej opinii funkcjonuje raczej jako człowiek z wyższym wykształceniem nie zgadzajacy się z poglądami PiS

Foxx pisze...

Ale tą "obiegową opinię" ukształtowało "Szkiełko", "Gazeta Wyborcza", itp.

W żaden sposób nie zmienia to stanu faktycznego. Z mniej lub bardziej zgrabnego ujęcia problemu braku kompetencji intelektualnych wśród osób z nominalnym wyższym wykształceniem usypano wirtualną barykadę.

Równie dobrze mógłbym napisać, że w "obiegowej opinii" po prawej stronie, "wykształciuch" to ktoś, kto nie potrafi samodzielnie interpretować rzeczywistości społeczno-politycznej, więc ślepo klepie to, co podrzucają media.

thunderball pisze...

i Dorn też kształtował obiegową opinię ... dzięki debilnemu "Listowi do wykształciucha " :)

Foxx pisze...

... traktując go "wykszłciucha" własnie tak, jak napisałem pod koniec poprzedniego komentarza :)

thunderball pisze...

czyli uważając że ktoś kto nie jest w stanie samodzielnie interpretować rzeczywistości społeczno-politycznej musi byc przez dornopodobnych prowadzony za rączkę do urny

z efektem łatwym do przewidzenia ( patrz:kto głównie głosował na PO )

ze strategii należy się Dornowi jedyneczka :)

Foxx pisze...

:))) Nie. Uważam, uważam że Dorn potraktował "wykształciuchów" zgodnie ze swoją interpretacją tego słowa. Nie widzę w tym też żadnej taktyki, czy strategii tylko oryginalny, dornowy ekscentryzm, który po wyborach 2005 zyskał dość niezwykłe rozmiary. Ze szkodą dla PiS, od "lekarzy w kamaszach" począwszy.

thunderball pisze...

i o to chodzi Panie ....z tym że ekscentrykiem to sobie może być Dorn w domowych pieleszach a w polityce wymagane co innego
i to jego w pierwszej kolejności powinien JK wyprostować ...albo pogonić

zmykam

udanego Sylwestra życzę i Szczęśliwego Nowego Roku

Foxx pisze...

Wzajemnie :)