środa, 30 stycznia 2008

Komunizm to obciach

Dzisiejszy wpis będzie nieco oddalony od codziennej "bieżączki". Zainspirował mnie tekst Sławomira Sierakowskiego "Nadchodzą lepsze czasy dla lewicy", opublikowany w dzisiejszym "Dzienniku". Konkretnie jego pointa:

Dziś lewica ma wiele powodów do optymizmu. To jej mistrzowie znów na świecie święcą dziś triumfy – od nobli w dziedzinie ekonomii dla szkoły neokeynesowskiej, przez publicystykę Barbary Ehrenreich czy Naomi Klein po filozoficzne wykłady Slavoja Żiżka, Alaina Badiou czy Jacquesa Ranciere’a. Co więcej, prawdziwy kryzys zaczyna przechodzić dziś w Polsce prawica. PiS-owski projekt "współczującego konserwatyzmu" zawalił się z hukiem. Pierwsze miesiące Platformy Obywatelskiej ujawniły puste szuflady i brak zdecydowania, przy ogromnie rozbudzonych oczekiwaniach społeczeństwa, które dało rządowi Tuska ogromny kredyt zaufania. Tym większe i szybsze może być rozczarowanie. Platforma rządzi właściwie bez politycznego projektu.
Utrzymująca się ciągle hegemoniczna pozycja partii prawicowych w polskiej polityce jest dyskontowaniem efektów kilkunastoletniej mozolnej pracy wielu prawicowych środowisk. Nie widać ich następców. Od pism począwszy przez kulturę po nowych liderów politycznych, dziennikarzy i publicystów. Od lat nie powstało żadne nowe i prężne środowisko prawicowe. Gdzie jest pokolenie JP II? Nawet polski Kościół zaczyna przechodzić głęboki kryzys. Nie ma przywódcy na miarę Prymasa Wyszyńskiego, nie ma Jana Pawła II, umierają (jak ks. Józef Tischner i ks. Stanisław Musiał) albo odchodzą (Stanisław Obirek, Tomasz Węcławski) najwybitniejsi jego reprezentanci. Zniknął "Kościół otwarty", za to mocno trzyma się środowisko Tadeusza Rydzyka. Dziś to ciągle prawica wychowuje Polaków, ale nie wychowuje już wychowawców.

(źródło)

Biorąc pod uwagę stan i jakość np. lewicowej części rynku prasowego - "Krytyka Polityczna", "Przegląd", "Trybuna", "Nie" (nawet włącznie z silnym medialnie centrolewem: media Agory, "Polityka", iTi) - optymizm S. Sierakowskiego wydaje się umiarkowanie uzasadniony. Przyjrzyjmy się kilku "papierkom lakmusowym" ideowej aktywności.

Demonstracje, happeningi

Lewicę niepostkomunistyczną widać tylko w dwóch kontekstach. W kontekstach ekologicznym i obyczajowym. Co ciekawe, lewica ta dopiero się wykluwa (od dekady;) , a reprezentuje wszystkie cechy lewicy kawiorowej. Mamy do czynienia z towarzystwem wzajemnej adoracji, które bywa w tych samych trendy-jazzy lokalach i na tych samych "salonach" i "salonikach".

Do kontaktów z "ludem" można od - nomen-omen - biedy zaliczyć spotkania z mieszkańcami squotów przy okazji np. "parady równości". Cała para wdmuchiwana przez ww. media centrolewu w podobne zjawiska owocuje ponad trzytysięczną demonstracją. Największym, jak dotąd, sukcesem było "białe miasteczko". Jednak właśnie kawiorowy charakter dzisiejszej lewicy spowodował, że stało się ono karykaturą protestu społecznego. Wizyty połowy "warszawki" (stołecznego salonu), "wykłady" m.in. Kazimiery Szczuki, czy biuletyn wydawany przez... redakcję "Krytyki Politycznej" Sławomira Sierakowskiego, który najwyraźniej próbował wzniecić "ducha rewolucyjnego" w nieinteresujących się zupełnie ideolo pielęgniarkach... zaowocowały wrażeniem cyrku podkręcanego przez bezpośrednią relację w TVN24 oraz "zachęcające" tytuły w "Gazecie Wyborczej". Wystarczy przypomnieć: protest pielęgniarek.

Same argumenty w rodzaju wymieniania nagród noblowskich, czy publikacji - zdaniem autora - interesujących (w rodzaju, znanego głównie wytrwałym, i często nieco skołowanym dzisiaj, czytelnikom "Dziennika", Żiżka), wiele mówią o sposobie myślenia S. Sierakowskiego.

Spójrzmy, co mamy po stronie prawej. Od corocznych demonstracji 13.12. na ulicy Ikara po np. tegoroczny protest przeciw decyzji o doprowadzeniu do aresztu dziennikarzy "Gazety Polskiej" . Warto zauważyć w tym miejscu dość istotną różnicę. "Media głównego nurtu" przemilczają tego typu wydarzenia, więc kilkusetosobowa frekwencja na nich zwraca uwagę. A w perspektywie mamy obywatelskie akcje na rzecz referendum ws. "traktatu reformującego" UE.

Prasa, Internet, środowiska

Debaty ideowe po lewej stronie toczą się w zasadzie wyłacznie na łamach niszowej "Krytyki Politycznej". Oczywiście można jeszcze dodać "Dziennik", który z jakiegoś powodu wydaje się snobować na Sierakowskiego, czy Żiżka. Publikowanie tej pary ma chyba rekompensować gorące czasy pierwszych miesięcy istnienia codziennej gazety Springera, gdy R. A. Ziemkiewicz polemizował z J. Żakowskim, a P. Zaremba z T. Lisem. Kogo, poza "środowiskiem" publikacje gwiazd lewicy teoretycznej interesują? Kto wie, kim jest Żiżek? No i tło - ile razy można czytać identyczne teksty M. Olejnik?

Mamy kilka pisemek lewicujących, ekologicznych, czy anarcho-komunizujących. Kto "z ludu" zna ich tytuły? Kogo z młodych ludzi obchodzą kolejne egzegezy marksizmu? Nawet bywalcy for w rodzaju "Młodzi Socjaliści" z pasją dyskutują raczej o "czerwonej muzyce", czy sympatiach politycznych na stadionach piłkarskich, niż o światopoglądzie w sensie innym, niż symboliczny. Stały podpis "towarzysz" pod nickiem tylko dopełnia żałości.

Wśród autorów lewicowych niepostkomunistycznych blogów trudno znaleźć osoby zainteresowane formułowaniem/propagowaniem systemowych rozwiązań. Poza mniej lub bardziej sprawną krytyką PiS (choć od jakiegoś czasu partia ta już nie rządzi) i Kościoła - trudno coś znaleźć.

Najbardziej znani polityczni blogerzy - nie będący czynnymi dziennikarzami - sympatyzują z prawicą. Co więcej, niemal każdy z nich nieco inaczej rozkłada akcenty. Przykłady: Galba, Kataryna, Gdańszczanin. Oddzielną kategorię stanowią bardzo popularne blogi niszowych polityków (ale czołowych publicystów), Janusza Korwina-Mikke oraz Stanisława Michalkiewicza.

No, i przechodzimy do prasy... Cóż mamy naprzeciw ostatniej czerwonej latarni, czyli "Krytyki Politycznej"? "Rzeczpospolita", "Fronda", "Najwyższy Czas!", "Nowe Państwo", "Gazeta Polska", "Arcana"... Każdy z powyższych tytułów posiada jasno określony profil i każdy z nich reprezentuje inną formę konserwatyzmu i, szerzej, prawicowości.

Co to wszystko oznacza? PiS-owski "współczujący konserwatyzm" nie tyle "zawalił się z hukiem", co został obalony w dużej mierze przez dzisiejszych poszukiwaczy w sieci motywów w rodzaju "Jożina z Bażin", którzy pierwszy raz poszli do wyborów. Ich decyzje były w znaczącym stopniu formowane przez "Szkło kontaktowe", programy K. Wojewódzkiego, czy żarty na temat PiS umieszczane w sieci (w czym ww. partia bardzo pomagała, eksponując w mediach persony w rodzaju pp. Gosiewskiego, Kuchcińskiego, czy Suskiego - nic tylko cytować).

Widzowie tych rarytasów w miażdżącej większości poparli PO (określanie jej "prawicową" zrzucam na karb wybujałej fantazji S. Sierakowskiego). Gdzież tu miejsce dla lewicy? I to niepostkomunistycznej?

Wciąż niewiele osób stać na kawior.

9 komentarze:

thunderball pisze...

jakoś nie widze innego "zastosowania " współczesnej lewicy niz walka w "obronie " dewiacji .... do realizacji innych celów (które zwykle sobie uzurpowała ) już się nie nadaje .... zresztą nigdy nie była na tyle skuteczna więc jej "socjalny " elektorat w dużej mierze poradził sobie sam albo odpłynął do innych partii

P.S. -bardzo trafne i dobre przemyślenia - wklej je tu i ówdzie :)

Andrzej pisze...

Przypomina mi to ludowe powiedzonko:

- Baco, chwalom nos!
- Kto?
- Wy mnie, a jo wos :)

Foxx pisze...

Thunderball - dzięki, ale chyba są jakieś granice autoreklamy ;)

Andrzej - ano :)

thunderball pisze...

Foxx

niby tak -, aczkolwiek cóż one znaczą wobec granic głupoty prezentowanej przez "lewych" :) ... oczyma wyobrażni już widzę jak niektórym naszym kolegom gotuje się w mózgownicach krew i tryska czerwoną fontanną na klawiatury ich " sprawiedliwych społecznie " komputerów

Jan pisze...

Foxxie, bardzo dobra analiza. Pan S. uprawia wishful thinking na całego. Ideowo lewica jest bankrutem, w Polsce widać to szczególnie jaskrawo. Co więcej - chyba wreszcie czerwona część odchodzi do lamusa.

Pzdr.

J.

RadioBotswana pisze...

Gdańszczanin postanowił zweryfikować swoją aktualną popularność biorąc udział w konkursie Onetu na blog roku.
Wyszło jak wyszło ...

Foxx pisze...

Cóż, oba te konkursy są sprawą biorących w nich udział oraz głosujących.

Równie dobrze mogę napisać, że średnio mam tu 3 komentarze do postu... a jednocześnie ok. 100 unikalnych wejść dziennie.

Jednym słowem - zdecydowanej większości bardziej chce się czytać, niż komentować.

Pzdr.

thunderball pisze...

Foxxie

z tych 100 wejśc przynajmniej 20 jest moich :)

pozdro

Foxx pisze...

A co, za każdym razem masz inne IP? Zdarza się :) . Podobnie jest pewnie w przypadku paru innych osób.

Nie zmienia to faktu, że znacznie więcej osób czyta, niż komentuje :)

Pzdr.