W dzisiejszym poście chciałbym "pociągnąć" temat ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego. Konkretnie dwóch jej aspektów. Pierwsza rzecz, to tryb ratyfikacji. W styczniu małe portale internetowe obiegła informacja o wypowiedzi Jensa-Petera Bonde, członka Komisji ds. Konstytucyjnych Parlamentu Europejskiego. Dotyczyła ona wydanego przez UE urzędowego zakazu wydania pełnego tekstu Traktatu Lizbońskiego. Pewnym paradoksem jest, że stało się to w czasie obchodów Dnia Informacji nt. Traktatu Lizbońskiego, w Dublinie.Oddajmy głos europosłowi:
W nowym tekście jest o 8,500 słów więcej niż w starym [tzw. Traktacie Konstytucyjnym - Foxx], ale ponieważ otrzymali instrukcje od Sarkozy'ego, aby zrobić traktat mniejszy, polecono Radzie Europejskiej zmienić czcionkę na mniejszą, aby zmniejszyć odstęp między wierszami i teraz mogli mieć więcej słów i równocześnie 62 strony mniej. I w ten to sposób robi się mniejszy traktat.
Nie jest to zbyt sympatyczny sposób, w jaki Rada Europejska pracowała. W tym przypadku oni podjęli polityczną decyzję, zawarli umowę polityczną, że ten tekst nie powinien być nigdzie poddany referendum. Więc próbowali uniknąć referendum także w Irlandii, przekonali się jednak, że nie jest to możliwe, ponieważ wasze sądy w tym kraju są wciąż niezależne. Gratulacje z tego powodu.
Powinniście wiedzieć, że to, co jest opublikowane do tej pory, a co jest podpisane przez Premierów, to jest tekst, którego oni NIGDY, PRZENIGDY NIE PRZECZYTALI! NIGDY!
Dlaczego? Ponieważ on nie nie nadaje się do przeczytania. To nie jest Traktat. To jest 300 stron poprawek z przypisami do 3,000 stron innych traktatów, tak, że wy jesteście w stanie przeczytać to wszystko tylko wtedy, jeśli weźmiecie każdą poprawkę po kolei i wyszukacie odpowiednie miejsce w którymś z istniejących traktatów i wstawicie je tam. My uczynimy to dla was, abyście mieli tekst tak czytelny, jak to tylko możliwe.
Oni zadecydowali w Radzie Europejskiej, że żadnej instytucji w Unii Europejskiej nie jest dozwolone wydrukowanie skonsolidowanej wersji [Traktatu], która mogłaby być przeczytana, zanim zostanie przyjęta we wszystkich 27 państwach członkowskich. (śmiech słuchaczy) Taka jest decyzja.
W Parlamencie Europejskim przyjęliśmy jednogłośnie w Komisji ds. Konstytucyjnych, że domagamy się wydania czytelnego, wersji skonsolidowanej, która mogłaby być przeczytana jednogłośnie. My takiej wersji nie dostaniemy, ponieważ wysokie władze zadecydowały, że nie dostaniemy.
Jest to instrukcja ze strony pewnych Premierów, którzy nie chcą, aby ten tekst był czytany. Jest rozkaz : PODPISZ! Przeczytasz potem.
Zapis video:
Druga sprawa, to zgodność Traktatu z Konstytucją. Na stronie suwerenność.blogsp0t.com znalazłem Rezolucję w sprawie Traktatu Reformującego UE (Lizbońskiego) oraz przyjętego przez Sejm parlamentarnego trybu jego ratyfikacji z 9.03.2008
Oto fragmenty: (obszerne, ale co zrobić;)
My, uczestnicy Konferencji z okazji XXVII Rocznicy Zjazdu Zjednoczeniowego, zwanej dalej Konferencją, odbywającej się w Poznaniu w dniach 8-9 marca 2008 r. wyrażamy zdecydowany sprzeciw wobec faktu skierowania przez Rząd RP do Sejmu RP Traktatu Reformującego Unię Europejską, zwanego Traktatem z Lizbony, podpisanego w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 13 grudnia 2007 r., w celu wyrażenia zgody na jego ratyfikację w drodze parlamentarnej z pominięciem referendum ogólnokrajowego. (...)
Konferencja wyraża zdecydowany protest wobec jaskrawego naruszenia przez Marszałka Sejmu (wzgl. Prezydium Sejmu) art. 37 Regulaminu Sejmu RP stanowiącego, iż „Pierwsze czytanie może się odbyć nie wcześniej niż siódmego dnia od doręczenia posłom druku projektu, chyba że Sejm lub komisja postanowią inaczej” poprzez niedopełnienie ustawowego obowiązku wydrukowania projektu ustawy (druk 280) i dostarczenia go wszystkim posłom (art. 35 ust. 1 Regulaminu Sejmu RP). Przekazania 4 czy 5 egzemplarzy przewodniczącym klubów z pewnością za wypełnienie wspomnianego obowiązku uznać nie można. Takie sprzeczne z prawem postępowanie Prezydium Sejmu poważnie utrudnia posłom zapoznanie się z treścią tego tak niebezpiecznego dla przyszłości Polski Traktatu, zważywszy zwłaszcza jego pokaźną objętość (797 stron druku formatu A4).
Konferencja dostrzega zasadnicze dodatkowe utrudnienie w zapoznaniu się przez posłów z tekstem Traktatu, bowiem nie dostarczono każdemu z posłów tekstu jednolitego, tzw. skonsolidowanego, wskutek czego rozpoznanie merytorycznej zawartości tego dokumentu jest fizycznie niemożliwe nawet przy najlepszych chęciach oraz zdolnościach i kwalifikacjach prawniczych. Posłowie, obarczeni odpowiedzialnością polityczną i prawną za ratyfikację traktatu, z którym nie mieli możliwości zapoznać się osobiście, mają obecnie zdać się wyłącznie na opinie zaproszonych na jeden dzień do Sejmu ekspertów, co samo w sobie stawia pod znakiem zapytania powagę Wysokiej Izby.
Konferencja zauważa, iż opisane wyżej postępowanie Marszałka Sejmu RP Bronisława Komorowskiego oraz podległej mu Kancelarii Sejmu potwierdza informację Jensa-Petera Bonde, członka Komisji ds. Konstytucyjnych Parlamentu Europejskiego, o wydanym w Unii Europejskiej urzędowym zakazie wydawania jakiegokolwiek tekstu skonsolidowanego Traktatu. Zakaz taki, o ile rzeczywiście został wydany, musi oznaczać i nie może oznaczać czego innego jak tylko to, że nikt w Unii Europejskiej, włącznie z samymi sygnatariuszami tego traktatu nie przeczytał, co w jaskrawy sposób potwierdza odbyta w dniu 27 lutego debata sejmowa, w tym wypowiedzi samego Marszałka Sejmu. Oznaczałoby to z kolei, że decyzja o wyrażeniu przez Sejm RP zgody na ratyfikację Traktatu podejmowana jest w wąskim gronie Prezydium Sejmu, w dodatku podejmowana wyłącznie w nadziei osiągnięcia bliżej nieokreślonych korzyści, bez znajomości tekstu Traktatu, a zatem także - bez jakiegokolwiek oglądania się na wszelkie możliwe negatywne polityczne i prawne skutki tego traktatu.
Z najwyższym niepokojem przyjmujemy wypowiedź Marszałka Bronisława Komorowskiego, iż skorzystanie przez Sejm z jednego zapisu Konstytucji RP, tj. art. 90, świadczy jakoby o tym, iż "konstytucja pozostaje najwyższym prawem". W wyjaśnieniach natomiast Marszałek dodał, iż "na dzień dzisiejszy może powiedzieć tyle, że według mnie Traktat nie wymaga żadnej zmiany w polskich ustawach, natomiast na pewno będzie wymagało to zmiany w regulaminie Sejmu RP”. Będzie, jak powiedział Marszałek, konieczna jakaś "europeizacja” komisji sejmowych, czyli miejsca, w których decyduje się o ostatecznym kształcie ustaw wydawanych przez polski parlament.
W tej sytuacji dostrzegamy w pełni realną możliwość dokonania swoistego rozłożonego na etapy obalenia obowiązującego w RP ładu konstytucyjno-prawnego, polegającego na przyjęciu przez Sejm RP traktatu rażąco sprzecznego z art. 8 ust. 1 Konstytucji RP, głoszącym, iż „Konstytucja RP jest najwyższym prawem Rzeczpospolitej Polskiej”, by następnie po dokonaniu ratyfikacji Traktatu Reformującego i ewentualnie odpowiednim zmodyfikowaniu regulaminu polskiego parlamentu uznać, że nadszedł czas, by zmienić Konstytucję RP, jako akt prawny sprzeczny z obowiązującym już nadrzędnym prawem Unii Europejskiej. Możliwe jest także uznanie, zgodnie z Deklaracją 17. że prawu europejskiemu istotnie nie można przeciwstawić żadnego aktu wewnętrznego (a takim aktem wewnętrznym jest Konstytucja RP) i tym samym doprowadzić do sytuacji, iż zapis art. 8. ust. 1 Konstytucji RP będzie zapisem całkowicie martwym.
Dodatkowego powodu do najwyższego zaniepokojenia dostarcza ponadto stwierdzenie zawarte w rządowym uzasadnieniu (druk 280, s. 62-63) mówiące, iż Traktat z Lizbony, po jego ratyfikowaniu przez Rzeczpospolitą Polską oraz pozostałe państwa członkowskie, stanie się aktem prawnym obowiązującym w Polsce wprost, ze skutkami wynikającymi z art. 87-92 Konstytucji RP”. Tym czasem już obecnie Urząd Komisji Nadzoru Finansowego stwierdza, iż „Zasada pierwszeństwa prawa wspólnotowego oznacza zapewnienie wszystkim normom prawa wspólnotowego przewagi w razie konfliktu z jakąkolwiek wcześniejszą lub późniejszą normą krajową w każdym państwie członkowskim. Zatem w sytuacji, gdy przepisy prawa państwa członkowskiego są sprzeczne z bezpośrednio skutecznymi przepisami prawa wspólnotowego, wówczas sądy i organy krajowe mają obowiązek stosować prawo wspólnotowe”.
Wobec niedwuznacznej groźby pozbawienia Konstytucji RP mocy najwyższego prawa Rzeczypospolitej Polskiej, a tym samym - wobec groźby pozbawienia Narodu polskiego godności Suwerena, któremu wszelka władza powinna być służebną, Konferencja domaga się z całą mocą:
1. ażeby Prezydent RP skorzystał niezwłocznie ze swego konstytucyjnego uprawnienia zawartego w art. 133 ust. 2 Konstytucji RP do skierowania Traktatu Lizbońskiego do Trybunału Konstytucyjnego celem kontroli zgodności z Konstytucją RP przed ratyfikacją.
2. ażeby Trybunał Konstytucyjny na mocy swego ustawowego uprawnienia zawartego w art. 4 ust. 1 i 2 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym niezwłocznie zwrócił uwagę Sejmowi RP na nieusuwalną sprzeczność Deklaracji 17. w Akcie Końcowym tego Traktatu, a zatem i całego Traktatu, z art. 8 ust. 1 Konstytucji RP głoszącym, iż "Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej".(...)
(źródło)
Myślę, że to świetny moment, by po raz kolejny przypomnieć niedwano przeze mnie przytaczane dwa kluczowe zapisy protokołu brytyjskiego do Karty Praw Podstawowych, o którego zachowanie tak ostro zabiega PiS:
Artykuł 1
1. Karta nie rozszerza zdolności Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ani żadnego sądu lub trybunału Polski lub Zjednoczonego Królestwa do uznania, że przepisy ustawowe, wykonawcze lub administracyjne, praktyki lub działania administracyjne Polski lub Zjednoczonego Królestwa są niezgodne z podstawowymi prawami, wolnościami i zasadami, które są w niej potwierdzone.
2. W szczególności i w celu uniknięcia wszelkich wątpliwości nic, co zawarte jest w tytule IV Karty nie tworzy praw, które mogą być dochodzone na drodze sądowej, mających zastosowanie do Polski lub Zjednoczonego Królestwa, z wyjątkiem przypadków gdy Polska lub Zjednoczone Królestwo przewidziały takie prawa w swoim prawie krajowym.
Artykuł 2
Jeżeli dane postanowienie Karty odnosi się do ustawodawstw i praktyk krajowych, ma ono zastosowanie do Polski lub Zjednoczonego Królestwa wyłącznie w zakresie, w jakim prawa i zasady zawarte w tym postanowieniu są uznane przez ustawodawstwo lub praktyki Polski lub Zjednoczonego Królestwa.
(źródło)
Tymczasem, co również warto powtarzać bez końca: Stefan Niesiołowski mówił w sposób następujący: Ja bym wolał odejść od protokołu brytyjskiego szybciej, ale trzeba płacić cenę kompromisu i nie zaostrzać sytuacji (...) to nie są tablice, które Mojżesz dostał na górze Synaj (...)
(źródło)
Czy pytał ktoś o ten "drobiazg" naszych dyżurnych "konstytucjonalistów"? A może polityków Platformy Obywatelskiej? No, niestety - "nie złożyło się". A ja mam drobne pytanie. Jak postąpią w przypadku wniosku o zbadanie zgodności z Konstytucją Traktatu Lizbońskiego sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, którzy zaprezentowali pokaz swoich możliwości przy okazji próby sparaliżowania pełnej lustracji i przy okazji łamiąc Konstytucję, o czym pisałem np. 15.05.2007 w notce: "Całujcie się sami"? Zwłaszcza po zapowiadanym przez PO odejściu od protokołu brytyjskiego?
Uważam, że prezydent nie powinien w tej chwili wniosku takiego zgłaszać. Poczekajmy na pogruchotanie "nie-tablic z góry Synaj" przez marszałka Niesiołowskiego z kolegami.
Grafikę wziąłem stąd.





2 komentarze:
"Wasze wieliczestwo na wstępie spieszę donieść
Pakt podpisany i po naszej myśli brzmi
Zgodnie z układem wyłom w Litwie i Koronie
Stał się dziś faktem - czemu nei zaprzeczy nikt
Muszę tu wspomnieć jednak o gorszącej scenie
Której wspomnienie budzi we mnie żal i wstręt
Jako że miała ona miejsce w polskim sejmie
Gdy podpisanie paktów miało skończyć się
Niejaki Rejtan, zresztą poseł z Nowogrodu
Co w jakiś sposób jego krok tłumaczy mi
Z szaleństwem w oczach wszerz wyciągnął się na progu
I nie chciał puścić posłów w uchylone drzwi
Koszulę z piersi zdarł zupełnie jak teatrze
Polacy czuły naród - dali nabrać się
Niektórzy w krzyk, że już nie mogą na to patrzeć
Inni zdobyli się na litościwą łzę..."
"Imperatorowa i państwa ościenne przywrócą spokojność obywatelom naszym przeto z wolnej woli dziś rezygnujemy z pretensji do tronu i polskiej korony..."
Dziękuję bardzo! Serdeczne życzenia wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Wielkiej Nocy.
Prześlij komentarz