Przetaczają się w mediach kolejne komentarze po wyrzuceniu z PiS Joanny Kluzik-Rostkowskiej oraz Elżbiety Jakubiak. Tajemnicą pozostaje mechanizm, który powoduje, że Zalewski, Dorn, czy Kluzik biegną do "G.W." krótko po uzgodnieniach z Kaczyńskim, że w czasie kampanii wyborczej o wewnętrznej sytuacji w partii nie będą wypowiadać się w mediach. Tymczasem nie dość, że się wypowiadają, to jeszcze w tych totalnie zwalczających ich ówczesną partię... Z kronikarskiego obowiązku przytaczam kilka doniesień z tychże mediów. Zacznijmy od września:- Umówiliśmy się, że będziemy rozmawiać o naszych wewnętrznych sprawach wewnątrz partii - powiedziała Elżbieta Jakubiak dziennikarzom. Jej zdaniem to "dobra metoda na taką rozmowę" i ta rozmowa wewnątrz partii dotyczy "wszystkich, nawet prominentnych" działaczy PiS.
(źródło i całość)
A teraz powrót do ostatnich dni...
Bunt w PiS był planowany od tygodni Wyjście z partii grupa polityków Prawa i Sprawiedliwości planowała już od kilku tygodni. Kiedy po przegranych wyborach prezydenckich Jarosław Kaczyński zaostrzył kurs, wystraszyli się, że jako gołębie i tak zostaną wycięci. Postanowili działać na własną rękę.
(źródło i całość)
- Spotkałem się z Joanną Kluzik-Rostkowską i Pawłem Poncyljuszem w sierpniu. Już wtedy mówili mi, że są zdecydowani przejąć władzę i narzucić pewien sposób funkcjonowania PiS - zdradza Janusz Palikot. Były polityk PO przyznaje, że kibicuje nowej inicjatywie wyrzuconych z PiS. Odpowiada też prezydentowi Komorowskiemu, który stwierdził w niedzielę, że Palikot zaszkodził mu podczas kampanii wyborczej.
(źródło i całość)
"Fakt" - A ile jest takich osób w klubie parlamentarnym PiS? Mówi się, że możecie liczyć na głosy i poparcie kilku lub kilkunastu osób z bliskiego wam liberalnego skrzydła partii.
Jakubiak - W klubie to jest kilkanaście osób. Ale jest też wiele osób, z którymi spotykałyśmy się podczas kampanii i wiemy, że podzielają nasze zdanie: mówią o potrzebie zakończenia polsko-polskiej wojny, o tym, że trzeba zająć się sprawami Polaków, realnymi problemami, nad tym pracować. Chcemy poważnej debaty o Polsce, o konieczności reform.
(źródło i całość)
Jednym słowem od chwili zakończenia kampanii prezydenckiej w PiS był przygotowywany regularny pucz. I to w dużej części za pieniądze przeznaczone na samorządową kampanię tej partii. Jako osoba, której odpowiadała forma kampanii prezydenckiej, jednocześnie doceniająca merytoryczną pracę JKR i P. Poncyliusza w ministerstwach, w poprzedniej kadencji ze szczególną przykrością komentuję wydarzenia z ostatnich dni.
Oczywiście wiarygodność Palikota jest zerowa, jednak jego relacja dobrze wpisuje się w pozostałe znane fakty. Swoją drogą chętnie poznałbym jedną partię ze znanych krajów świata, w której po środku kampanii wyborczej znany z mediów działacz dywaguje na łamach prasy należącej do przeciwników politycznych o schedzie po szefie partii, który w ogóle nie deklaruje, że zamierza ustąpić.
Żeby sytuację jakoś zilustrować - to tak, jakby dzisiaj Gowin udał się najpierw do Radia Maryja, a później do "Gazety Polskiej" z deklaracją, że zawalczy z Niesiołowskim o schedę po Tusku. To pełny surrealizm. Zarówno michnikowszczyzna, jak i Lis mają gdzieś "schedę po Kaczyńskim", natomiast chętnie podkręcą każdy konflikt w PiS. Czytelnicy "Wyborczej" mają z grubsza taką optykę, ich nie obchodzi, co się w tym PiS-ie dzieje, byleby się działo źle. Kaczyński, co by nie zrobił - będzie "autorytarny" (pamiętne teksty z "G.W." o tym, jak "agresywnie milczy" - gdy się nie odzywał w pierwszych tygodniach kampanii prezydenckiej :) ). Ja rozumiem, że zdaniem przeciwników PiS, jednocześnie za wszystkim stoi Ziobro, który manipuluje oszalałym z rozpaczy i chęci zemsty Kaczyńskim... oraz drugi z nich jest polskim odpowiednikiem Hitlera, bezwzględnie i bezdusznie grając katastrofą smoleńską, trzymając za twarz swoją partię i biorąc udział w wieczornej demonstracji, na którą ludzie przynieśli pochodnie.
Zaiste, zawiła jest narracja establishmentu III RP, gdy trzeba dyskredytować opozycję. Przykładowy Nałęcz kilka tygodni temu wieszczył, że w wyniku "polityki nienawiści" Kaczyńskiego wkrótce może zginąć jakiś sympatyk/polityk PO. Dla odmiany nie widział problemu w niesiołowszczyźnie, czy palikoterii. No i ktoś zginął. I to by było na tyle.





0 komentarze:
Prześlij komentarz